Przed terapią
Pakiet badań
początkowych TRT
Pakiet terapia
odblokowa PCT
W jakich miastach mogę zrobić badania?
Usługa uPacjenta dostępna jest
w następujących miastach:

Jeśli mieszkasz poza obszarem działalności uPacjenta, możesz skorzystać z vouchera i wykonać badania w punkcie pobrań Diagnostyka.
Dowiedz się więcejMasz pytania? Skontaktuj się z nami
Pakiet badań
początkowych TRT
Pakiet terapia
odblokowa PCT
Wykonaj badania w domu lub biurze i odbierz dodatkowe 15% zniżki.
Przejdź do oferty uPacjenta.
Jak kupić badania w Diagnostyce?

Jeśli masz pytania skontaktuj się z infolinią uPacjenta 22 120 18 80
Jak wykonać badania w Diagnostyce?

Jeśli masz pytania skontaktuj się z infolinią uPacjenta 22 120 18 80
Masz pytania? Skontaktuj się z nami
Odczuwasz brak energii, motywacji, problemy z libido lub erekcją? Powodem może być niski poziom testosteronu. Wypełnij kwestionariusz ADAM, by ocenić czy potrzebujesz dalszej diagnostyki.
TERAPIA TRT I MĘSKI PRZEGLĄD
Jakie badania do bezpłatnej analizy?
Morfologia krwi (pełna)
Próby wątrobowe
[ALT, AST, ALP, BIL, GGTP]
Profil lipidowy [TC, HDL, LDL, TG]
Elektrolity [Sód, Potas]
Kreatynina
Kwas moczowy
Glukoza
Insulina
Żelazo
Ferrytyna
Albumina
SHBG
Testosteron całkowity
Prolaktyna
Estradiol
Progesteron
LH
FSH
PSA całkowity
Profil tarczycowy [TSH, FT3, FT4]
Witamina D3 metabolit 25(OH)
Pomiar ciśnienia krwi
(możesz wykonać samodzielnie)
Seminogram / Badanie nasienia
(tylko jeżeli rozważasz w przyszłości prokreację)
Wykonaj
badania
taniej!
TERAPIA ODBLOKOWA (PCT)
Jakie badania przed odblokiem?
Morfologia krwi
Testosteron całkowity
LH
FSH
Estradiol
Prolaktyna
TSH (jeżeli nie był oznaczany przez ostatnie pół roku)
PSA całkowity (jeżeli nie był oznaczany w ostatnim roku)
Wykonaj
badania
taniej!
Śmiało, skontaktuj się z nami
Opiekun Pacjenta
Czas czytania: 14 min
Mieszkający od lat w Niemczech Sylwester robił wszystko, żeby wrócić do formy: odstawił alkohol, przeszedł na keto, zrzucił 14 kilogramów i znów zaczął ćwiczyć. Mimo to energia nie wracała, nastrój się pogarszał, a pewność siebie gdzieś się ulotniła. Tłumaczył sobie, że to po prostu wiek. Pierwsza terapia u lekarza rodzinnego zamiast poprawy przyniosła rozdrażnienie i emocjonalną huśtawkę. Wtedy uznał, że nie chce „po prostu jakoś żyć”, i zaczął szukać dalej.
Jestem lekarzem prowadzącym. Przedstawione efekty i opis przypadku dotyczą wyłącznie jego osoby. W Twoim przypadku zalecenia i efekty mogą być inne, w zależności m.in. od przestrzegania zaleceń, indywidualnych predyspozycji oraz stanu zdrowia i sytuacji życiowej.
Lekarz prowadzący
Bartosz Gaworczyk
Przed terapią
W trakcie TRT
Poniżej znajdziesz listę pytań poruszonych w wywiadzie przez lekarza prowadzącego. Zachęcamy jednak do przeczytania całej rozmowy, aby poznać pełną historię terapii pacjenta.
Mieszkający od lat w Niemczech Sylwester robił wszystko, żeby wrócić do formy: odstawił alkohol, przeszedł na keto, zrzucił 14 kilogramów i znów zaczął ćwiczyć. Mimo to energia nie wracała, nastrój się pogarszał, a pewność siebie gdzieś się ulotniła. Tłumaczył sobie, że to po prostu wiek. Pierwsza terapia u lekarza rodzinnego zamiast poprawy przyniosła rozdrażnienie i emocjonalną huśtawkę. Wtedy uznał, że nie chce „po prostu jakoś żyć”, i zaczął szukać dalej.
Przed terapią miałem nadwagę, lubiłem wypić piwo, a przez lata zmagałem się też z nerwicą lękową. Kiedyś ćwiczyłem i byłem dosyć wysportowany, ale z czasem coraz bardziej brakowało mi energii. Byłem już po pięćdziesiątce — teraz mam 55 lat — i tłumaczyłem sobie, że to pewnie wiek, człowiek się starzeje i tak już musi być.
W końcu postanowiłem coś z tym zrobić. Za namową lekarza odstawiłem alkohol, przeszedłem na dietę keto i schudłem. To były dla mnie duże zmiany. Zacząłem pilnować diety i snu, korzystałem też z różnych porad, szukałem sposobu, żeby poczuć się lepiej. Tylko że mimo tych zmian nadal nie miałem energii, nastrój był kiepski, pojawiały się takie lekkie stany depresyjne. Miałem poczucie, że robię wszystko, co potrafię, a dalej coś jest nie tak.
W końcu poszedłem do lekarza rodzinnego i powiedziałem: zrobiłem już sporo, a dalej czuję się kiepsko i nie wiem, o co chodzi.
Chyba najbardziej wtedy, kiedy zobaczyłem, że tyle pozmieniałem w swoim życiu, a dalej nie ma tej energii ani radości życia. Brakowało mi pewności siebie, byłem ciągle rozdrażniony. Jeszcze sobie tłumaczyłem, że może takie czasy, wszyscy są zmęczeni. Ale w końcu poszedłem do lekarza rodzinnego i on zlecił badanie testosteronu. Wynik wyszedł bardzo niski, przy dolnej granicy normy.
Zacząłem leczenie, dostawałem 250 mg co dwa tygodnie. Przez pierwsze dwa–trzy miesiące czułem się bardzo dobrze. Wróciła siła, energia, miałem wręcz zaskakującą dla mnie pewność siebie. A potem przyszedł spadek i coraz trudniej było mi się pozbierać. W jednym z badań estradiol wyszedł bardzo nisko, zwróciłem na to uwagę lekarzowi. Nie znałem się na hormonach, ale czułem, że coś jest nie tak.
Zrobiłem się kłótliwy, wszystko mnie irytowało, a jednocześnie wzruszałem się w zupełnie dziwnych momentach. Pamiętam reklamę Merci, przy której zacząłem płakać. Nawet powiedziałem o tym lekarzowi. Zawsze byłem wrażliwy, ale wtedy już pomyślałem: no nie, co się ze mną dzieje? Czy to jakaś depresja, czy wraca moja nerwica, tylko jeszcze mocniej?
Mieszkam w Niemczech, dostęp do specjalisty od hormonów był utrudniony i czułem się trochę w potrzasku. Nie chcę źle mówić o moim lekarzu, próbował mi pomóc, ale to był lekarz rodzinny. Zacząłem więc sam szukać dalej w internecie i tak trafiłem na Męską Klinikę. Wtedy dopiero zacząłem się dowiadywać, że leczenie trzeba dopasować do konkretnego człowieka. Wcześniej myślałem, że jest po prostu jeden schemat dla wszystkich.
Mam wrażenie, że obawiałem się wszystkiego. Byłem wtedy na takim etapie, że z czymkolwiek nowym wiązało się mnóstwo lęków. Bałem się skutków ubocznych i tego, czy będę musiał być na testosteronie już całe życie. Myślałem sobie: a może spróbuję na rok, na dwa, tylko co potem?
Dużą sprawą były zastrzyki. Na początku robił mi je lekarz, więc zastanawiałem się, czy sam dam radę, czy zrobię to prawidłowo i czysto. Od młodości mam uraz do igieł, po tym jak kiedyś przy pobieraniu krwi uszkodzono mi żyłę. Sama myśl, że mam się sam wkłuć, już była dla mnie problemem.
Nigdy wcześniej nie miałem też konsultacji zdalnej z lekarzem. Nie wiedziałem, jak taka rozmowa wygląda, czy lekarz mi zaufa i czy ten kontakt nie będzie jakiś sztuczny. No i najważniejsze: czy to w ogóle mi pomoże?
Były też obawy o włosy. Już zacząłem łysieć, rozważałem przeszczep i zastanawiałem się, czy testosteron nie pogorszy sprawy i czy nie pokrzyżuje mi tych planów.
Do tego mieszkam od lat w Niemczech. Jak zorganizuję badania, gdzie znajdę laboratorium, jak będzie z receptami i wykupieniem leków? Chciałem to załatwiać niezależnie od lekarza rodzinnego, a nie wiedziałem nawet, od czego zacząć. Także tych pytań w głowie było naprawdę mnóstwo.
Z czasem okazało się, że wszystko da się poukładać. Na stronie Męskiej Kliniki są instrukcje, także jak zrobić zastrzyk, i jest to wyjaśnione normalnym językiem. Nie trzeba być specjalistą, żeby to zrozumieć i się nauczyć. Ale zanim zacząłem, każda z tych rzeczy wydawała mi się dużym problemem.
Tak, próbowałem różnych rzeczy. Przeszedłem na keto i schudłem z 94 do około 80 kilo, więc to już była spora zmiana. Odstawiłem alkohol, zacząłem ćwiczyć, żeby poprawić wydolność. Pilnowałem odpoczynku i myślałem, że jakoś to wszystko ogarniam.
Wcześniej miałem problemy nerwicowo-lękowe, przez pewien czas brałem też leki. W porozumieniu z lekarzem je odstawiłem, bo uznał, że już ich nie potrzebuję. Wtedy wydawało mi się, że wszystko zaczyna się układać i że dietą, treningiem i zadbaniem o siebie wrócę do formy.
Dużo szukałem w internecie, oglądałem na YouTube różne materiały o zdrowiu, czytałem też o samorozwoju i podświadomości. Suplementów też trochę próbowałem, między innymi ashwagandhy i witaminy D3. Już nawet wszystkich nazw nie pamiętam. Sprawdzałem tarczycę, ale tam było wszystko w porządku. Po prostu szukałem, skąd wziąć tę energię.
I nie powiem, postęp na początku był duży. Tylko gdzieś po roku poczułem, jakbym się ze ścianą zderzył. Waga spadła, nie piłem, ćwiczyłem, a dalej brakowało tego napędu do życia. Nie oczekiwałem, że wszystko zmieni się z dnia na dzień, ale miałem poczucie, że mimo starań utknąłem. Znowu sobie mówiłem: wiek, pewnie to wiek.
W końcu poszedłem do lekarza, bo już nie wiedziałem, jak sobie pomóc. Wydawało mi się, że wypróbowałem już wszystkie możliwości. Zawsze uważałem się za człowieka dosyć oczytanego, lubię zmiany, szukam różnych rozwiązań, ale tutaj po prostu już nie miałem pomysłu, co dalej.
Bezpłatna analiza zgłoszenia
Masz pytania? Skontaktuj się z nami
Tak jak wcześniej wspomniałem, szukałem w internecie jakiegoś rozwiązania i trafiłem na wywiad z dyrektorem Męskiej Kliniki. Jakoś mnie ta rozmowa przekonała i zacząłem szukać dalej. Obejrzałem kolejne materiały, wszedłem na stronę kliniki, czytałem też komentarze pod podcastami.
No a komentarze, wiadomo, różne. Jedne pomagają, inne tylko mieszają w głowie. Były też takie, że to drogi biznes, że leczenie dużo kosztuje. Ale wtedy bardziej niż cena interesowało mnie, czy oni będą w stanie mi pomóc. Po tym, co już przeczytałem i po własnym samopoczuciu, miałem wrażenie, że moje dotychczasowe leczenie nie idzie tak, jak powinno.
Najbardziej przekonały mnie chyba rozmowy z pacjentami. Słuchałem ich i myślałem: no coś w tym musi być, warto spróbować. Od początku miałem takie poczucie, że może tutaj mi pomogą. Tylko jeszcze się zastanawiałem, czy to w ogóle miejsce dla mnie, czy ja mogę się do nich tak po prostu zgłosić. W końcu uznałem, że skoro chcę sobie pomóc, to trzeba się odezwać i zobaczyć.
Pierwszy kontakt był mailowy. Zarejestrowałem się na stronie i przesłałem wyniki, żeby dowiedzieć się, czy kwalifikuję się do leczenia. Dostałem odpowiedź, żeby umówić pierwszą e-wizytę.
Pierwsza e-wizyta była w formie wideokonferencji i trochę się stresowałem, chociaż normalnie przy lekarzach tak nie mam. Tylko wtedy byłem już tym wszystkim zmieszany. Mój lekarz rodzinny po dwóch–trzech miesiącach chciał przerwać terapię, a ja zacząłem się zastanawiać, czy sobie czegoś nie wymyślam. Wyniki miałem kiepskie, czułem się źle, ale gdzieś w głowie siedziało: może to jakaś moja fantazja, może się naczytałem i teraz idę za modą na testosteron? Bałem się trochę, że właśnie tak zostanę potraktowany.
A lekarz od początku podszedł do mnie ze zrozumieniem i szacunkiem. Od razu odniósł się do wyników i zaczął tłumaczyć, o co chodzi. Już wtedy mi ulżyło, bo poczułem, że ktoś traktuje mój problem poważnie, że to nie jest coś, co sobie ubzdurałem.
Omówiliśmy dawki i częstotliwość zastrzyków, żeby nie było już tak jak wcześniej, raz na dwa tygodnie. Pytałem też o HCG, bo wcześniej go nie brałem, i lekarz od razu się do tego odniósł. Była konkretna rozmowa. To, o czym wcześniej słuchałem w materiałach Męskiej Kliniki, teraz lekarz wyjaśniał mi w odniesieniu do mojej sytuacji. Po tej wizycie czułem się dużo spokojniej. Miałem poczucie, że w końcu jestem w dobrym miejscu i że wiem, w którą stronę idziemy.
Pierwszą zmianę zauważyłem chyba po około miesiącu. Na początku mieliśmy ustalone wizyty co miesiąc przez pierwsze pół roku, więc przed pierwszą kontrolą zrobiłem badania. I tak trochę śmiesznie mówiąc, pierwsze, co mnie ucieszyło, to właśnie wyniki. Testosteron w normie, pozostałe parametry też fajnie wyszły. Dla mnie to były książkowe wyniki i bardzo mnie uspokoiły. Pomyślałem: no dobra, wreszcie to jakoś wygląda.
W ciągu miesiąca trudno oczekiwać jakichś radykalnych zmian, ale ten miesiąc minął mi dobrze. Najbardziej zauważyłem, że zrobiłem się spokojniejszy. Nawet powiedziałem lekarzowi, że po podaniu testosteronu czuję taki spokój. Wcześniej myślałem, że będzie raczej odwrotnie. A tu po tym całym rozdrażnieniu, kiedy wszystko mnie denerwowało, nagle poczułem różnicę. Czasami w ten dzień potrzebowałem też drzemki.
Do tego dosyć szybko, już po paru tygodniach, zauważyłem też większe libido. No to też była taka konkretna zmiana, od strony seksualnej, że już czułem, że coś jest inaczej.
Także pierwsza rzecz to był właśnie ten spokój, a do tego wyniki, które zrobiły na mnie duże wrażenie. Może trochę za bardzo się tych liczb złapałem, ale po wcześniejszych doświadczeniach potrzebowałem zobaczyć, że coś idzie w dobrą stronę. I psychicznie też zrobiłem się przez to spokojniejszy.
Na pewno mam więcej pewności siebie, dobre samopoczucie i mnóstwo energii. Czasami się śmieję, że nawet za dużo jak na mój wiek. Codzienne obowiązki łatwiej mi idą, bardziej mi się chce coś robić.
Ćwiczę regularnie, nawet jak czasami mi się nie chce. Prowadzę dziennik pacjenta i żartuję z kumplami, że mam nakaz od lekarza, żeby ćwiczyć. No to trzeba ćwiczyć, żeby to wszystko miało sens. Do tego rower, staram się być aktywny.
Widzę też różnicę w sile. Znajomi w pracy zwracali mi uwagę, że jestem sprawny i mam siłę jak na swój wiek. Ostatnio sąsiad, który przychodzi do mnie ćwiczyć, mówił, że to niemożliwe, że jestem od niego 20 lat starszy, a mam taki power w sobie. Na rowerze też to czuję. Zrobienie 100 kilometrów nie jest dla mnie jakimś wielkim problemem, mam energię, nie łapię tak zadyszki.
Może to dziwnie zabrzmi, ale mam wrażenie, że testosteron dał mi takie drugie życie. Nie chcę z siebie robić dziadka, tylko po prostu znowu czuję, że mogę normalnie, aktywnie funkcjonować.
Lepiej też znoszę stresujące sytuacje. Nie przejmuję się już tak każdą drobną sprawą, mam więcej dystansu. Wcześniej coś mnie potrafiło od razu wyprowadzić z równowagi, a teraz łatwiej mi podejść do tego spokojnie i nie nakręcać się bez potrzeby.
Bezpłatna analiza zgłoszenia
Masz pytania? Skontaktuj się z nami
Na pewno wróciła frajda z ćwiczeń. Czuję, że daję radę, mam siłę i próbuję progresować. Wiadomo, muszę uważać, żeby sobie krzywdy nie zrobić. Nie jestem już młodym chłopakiem, żeby rzucać się na ciężary jak szczerbaty na suchary, tak jak kiedyś. Ale jest ta ochota. Tak samo z rowerem — chce mi się jeździć, nie jest to dla mnie jakiś problem.
No i spotkania z ludźmi. Nie muszę już tak skupiać się na sobie i zastanawiać, czy mam tę pewność siebie, czy znowu gdzieś jej szukać. Był taki moment, że jakby całkiem ze mnie wyszła. Wiadomo, o pewność siebie trzeba dbać całe życie, ale jej powrót to dla mnie trochę takie odzyskanie siebie samego.
Jeżeli to byłby facet w moim wieku, bo za młodszych kolegów trudno mi się wypowiadać, to powiedziałbym: nie odkładaj tego, idź się zbadać i dowiedz się, czy można ci pomóc. Szkoda życia na ciągłe zastanawianie się, co jest nie tak, i zwalanie wszystkiego na wiek. Sam tak robiłem.
Można mieć ponad pięćdziesiąt lat, dobrze się czuć, mieć siłę, być aktywnym i cieszyć się też życiem intymnym. Dla mnie bardzo ważny jest nastrój i poczucie własnej wartości. Jak człowiek dobrze się czuje, to ma z czego ruszyć z pozostałymi rzeczami. Chce mu się ćwiczyć, coś robić, bardziej o siebie dbać. U mnie tak to właśnie poszło — widziałem zmiany i miałem jeszcze większe samozaparcie. Momentami chyba bardziej dbam o siebie niż za młodu.
Na początku sam chciałbym usłyszeć: jeżeli jest szansa, że leczenie ci pomoże, to sprawdź to, zamiast się z tym męczyć. Wokół testosteronu jest dużo straszenia. Wiadomo, wszystko ma swoje plusy i minusy, ale od tego jest rozmowa z lekarzem, żeby dowiedzieć się, jak to wygląda w twoim przypadku.
Słyszałem też takie teksty, że kiedyś ludzie testosteronu nie dostawali, takich badań nie było i jakoś żyli. No jakoś żyli, tylko że ja nie chcę po prostu „jakoś żyć”. Chcę się dobrze czuć i korzystać z tego życia. Wiadomo, wiek robi swoje, ale to nie znaczy, że mam już nic dla siebie nie robić i zostawić wszystko tak, jak jest.
Jakbym miał to podsumować jednym zdaniem: nie warto z góry zakładać, że po pięćdziesiątce trzeba się czuć kiepsko i już.